Piotr A. Maciążek

4 lutego rosyjscy Dekabryści znów protestowali żądając prawa do uczciwych wyborów i dymisji Władimira Putina. Tym razem piłka była jednak po stronie władzy. Protesty opozycji nie zwiększyły swojej dynamiki (100 tysięcy osób), zupełnie inaczej wyglądają natomiast działania władz, które wykorzystały genialne sztuczki socjotechniczne oraz brudne chwyty dzięki aktywności służb specjalnych.

JESTEŚ JUŻ FANEM POLITYKI WSCHODNIEJ NA FACEBOOKU?

Piotr A. Maciążek

Mam tu na myśli krążące w rosyjskiej sieci filmy, których celem była dyskredytacja liderów Dekabrystów. Szenderowicz z prostytutką, czy Ryżkow masturbujący się przy stosie przeglądanych dokumentów to najbardziej znane przykłady. Działania te przyniosły kremlowi umiarkowany sukces. Ksenia Sobczak stwierdziła dowcipnie, że skoro Ryżkow uprawiał samogwałt patrząc w dokumenty to znaczy, że w najbardziej intymnych momentach swojego życia myśli o ojczyźnie.

DOŁĄCZ DO NAS W GOOGLE+

Próbą zniwelowania opozycji był także wiec poparcia Putina, który zebrał według różnych szacunków od 30-100 tysięcy osób (szacunki opozycji i władz). Organizator proputinowskiego spędu został dodatkowo ukarany mandatem za zaniżanie rzeczywistej liczby uczestników zgromadzenia... Zareagował nawet Władimir Putin, który obiecał pokryć część finansowej kary. Dlaczego część? Premier nie zarabia przecież dużo...

Powyższe działania świadczą o utrzymaniu kursu grupy trzymającej władzę na marcową prezydenturę Władimira Putina. Być może nie będzie to nawet tak trudne jak wydawało się jeszcze w grudniu 2011 roku...