Adam Michnik w swoim wczorajszym komentarzu, który dotyczył protestów w Rosji, stwierdził że:
„(…) krytycy Putina przerzucają poparcie na przedstawicieli orientacji politycznych groźnych dla Rosji i świata. Zwiększyli swoją reprezentację parlamentarną komuniści, którzy uparcie rehabilitują Stalina; w siłę rosną też wielkorosyjscy szowiniści, którzy marzą o odbudowie dyktatury knuta i imperium panującym nad innymi narodami. Ich sukces może spowodować, że w przyszłości wielu z nas będzie tęsknić za Putinem - tak jak wielu tęskni już za Gorbaczowem czy Jelcynem.”
Jest oczywiście prawdą, że ruch nacjonalistyczny w Rosji kwitnie, a czołowy bloger Runetu (rosyjskiego internetu) znany od jakiegoś czasu i w naszym kraju- Aleksiej Navalny jest jego członkiem. Zanim został najpopularniejszym rosyjskim internautą, działał przecież aktywnie w nacjonalistycznej przybudówce Kremla- Ruchu Przeciw Nielegalnej Imigracji, i akurat w tym przykładzie można doszukiwać się (wyszukiwanej z lubością przez środowisko Gazety Wyborczej) „wzbierającej brunatnej fali”.
Jest przekłamaniem, którego Michnik dopuszcza się moim zdaniem świadomie- rola komunistów w Rosji. Komunizm nie ma tam żadnej przyszłości i tak jak pisałem w swoim niedawnym tekście, Putin straszy Zachód jego widmem w dość instrumentalny sposób. Przecież spowiedź Putina z grzechów niedoskonałości rosyjskiej demokracji na łamach Guardiana była elementem tej rozgrywki. To jawne powielanie taktyki wspomnianego przez Michnika- Jelcyna, który swoje autokratyczne zapędy studził na zachodzie rosnącymi w siłę „komuchami”.
Trzeba mieć na uwadze –i Michnik o tym wie- że Putin i jego człowiek Surkow zdawali sobie sprawę z tego, że w pewnych warunkach nie da się sfałszować wyników wyborczych w satysfakcjonujący dla nich sposób. Właśnie dlatego wcielili się w rolę architektów partii „opozycyjnych”, całego ekosystemu, który promował Jedną Rosję jako wybór najbardziej umiarkowany i prozachodni. I w tym sensie Adam Michnik dał się złapać na haczyk Putina.
Obalenie putinistów może przynieść Rosji chaos, a chaos bywa niebezpieczny. Już Kissinger studiując historię Świętego Przymierza mawiał, że porządek jest ważniejszy od sprawiedliwości. Michnik wtóruje słowom amerykańskiego polityka, tyle tylko że takie stanowisko konserwuje obecny system w FR. Zmiany nie zawsze są dobre, ale nie podejmując ryzyka godzimy się przecież na obecną rzeczywistość.
Warto też pamiętać, że schemat Michnika może być niebezpieczny… Ktoś może użyć tej kalki w stosunku do Łukaszenki a wtedy uderzy ona kolejny raz w korespondentów Gazety Wyborczej, by wspomnieć np. Pana Poczobuta. Ciekaw jestem czy i w tym przypadku Michnik z żelazną konsekwencją podtrzymałby swoje tezy?
Piotr A. Maciążek





Nacjonalizm w Rosji podnosi łeb czy nie?
Kto mógłby zastąpić Putina, żeby nie wpaść z deszczu pod rynnę? Czym miałby urzec Rosjan?